W latach trzydziestych dwudziestego wieku dwaj lekarze w niezależnych badaniach. Stwierdzili, ze kobieta jest płodna tylko kilka dni cyklu i że da się ten czas określić. Wówczas uważano, że jeżeli jajeczkowanie wystąpiło 14 dni przed krwawieniem, to można przewidzieć czas owulacji w następnym cyklu, a uwzględniając długość życia komórki jajowej i plemników, dodawano jeszcze po czterech, pięciu dniach i po domniemanym dniu jajeczkowania. Metoda ta weszła w życie pod nazwą metody kalendarzykowej. Ale nasze babki dość szybko przekonały się, że nie zawsze była ona niezawodna. Nie zdawała egzaminu w przypadku kobiet, które miały nieregularne cykle, zawodziła po urodzeniu dziecka i w okresie zbliżającego się klimakterium. Na szczęście wiedza szła naprzód, przynosząc nowe odkrycia. Jednym takich odkryć była metoda termiczna i metoda owulacyjna, połączone w jedną metodę objawowo- termiczna. W metodzie tej bierze się pod uwagę zmieniająca się czasie cyklu temperaturę oraz objaw śluzu, co daje możliwość rozpoznania płodności kobiety.

Leave a Reply